Z tego co zauważyłem w swoim życiu i innych, ogromną krzywde wyrządza sie dzieciom, które wyręcza się w wielu czynnosciach. Najczęściej to wynik wygody: by mieć świety spokój, załatwić sprawę szybko, bez zbędnych pytań, naprawadzania, dopingowania i przekonywania, że dziecko da sobie rade, bo jest bardzo mądre.
Potem dzieje się tak, że maluch to wykorzystaje i z każdą pierdółką - za przeproszeniem - biegnie do dorosłego. Nie dlatego, że nie umie, ale dlatego że mu sie nie chce i tak jest wygodniej.
To tylko moja opinia, moje obserwcje, ale wiem też, że zmienić potem cokolwiek, jest już bardzo trudno. Bardzo dużo NIE trzeba zastosować, by cokolwiek dzieciak zrobił sam.
Pozdrawiam
Piotr