Emocjonalny mailing oparty o "efekt snu"- w porządku ale co, jeśli to, co nam wydaje się wspaniałym snem, dla klienta jest tylko koszmarem? Jak nie trafić w ten niewłaściwy czuły punkt i nie wywołac negatywnych skojarzeń? Nie traktuj tego proszę jako nega tylko jako pytanie

Zauważyłem, że choć obie wersje reklamy visy mnie odstraszają to Twój hipnotyzujący sen okazał się większym odstraszaczem. Po 5 krotnym przesłuchaniu nagrania złapałem dlaczego:

Ty wstawiłeś w swoją wersje mailingu "wszystkie komplety klocków" a jakby zadziałało wstawienie tylko jednego? Np.: oszczędzenie smrodu źle sklejonej skóry kierownicy,
a to nie koniec bo jeszcze są wybuchające w czasie wypadku poduszki - Ty tak na prawdę nie siedzisz w samochodzie on Cię opina
osacza wielopunktowymi pasami, pochłania przepastnym fotelem.
Droga za szybami ucieka tak szybko, że widzisz tylko muzykę
Widzisz?
Słyszysz? Słyszysz głośniej!
Czekaj! to przygłucha sąsiadka znowu puściła za głośno telewizor
i Wszystko bliżej i dalej pływa, zoooooooooom usmiechnięta twarz znajomej
zoooom i wszysatkie twarze .... pstryk!
pstryk! pstryk!
a wszystko to Ty! W zwielokrotnionej fotograficznej sesji.
Zdjęcia z cyfrówki są tanie, masz ich tysiące...
Kompromitować Cię będą zdjęciami w ipodach...
Twojego kaca za Tobą zabiorą i pokazywać będą też wszędzie
każdemu i wszędzie
Kto za to zapłaci?
Ty! kartą Visa

W trakcie komentowania złapałem, gdzie Ty poruszyłeś u mnie niewlaściwy "przełącznik" (fotel, w którym nie siedzę, który oplata a zwielokrotniłeś to pomagając czuciowcowi poczuć komfort i ezpieczeństwo w samochodzie-fortecy). Jak jednak zabezpieczyć się przed poruszeniem właśnie takiego przełącznika?
Dlaczego przekaz skierowany, początkowo na zwiększenie zaufania i potrzeby bezpieczeństwa w właśnie tym miejscu się odwraca?
Komentarze (1)
Powered by
powered by IMPLE