Niewidzialne Techniki Sprzedaży

dr Dariusz Świerk
dr Dariusz Świerk
Subskrybuj
Twój E-mail:
Twoje Imię:

WYKŁAD: Jak radzić sobie z konkurencją cenową? oraz...

dr Dariusz Świerk
W kolejnej części mojego wykładu nt. najskuteczniejszego podejścia do procesu sprzedaży poruszamy następujące zagadnienia:
  1. Jak radzić sobie z konkurencją cenową?
  2. Obawa przed zamknięciem sprzedaży
Zanim przejdziemy do video, ważna informacja:

We wtorek 17.11 ruszamy ze sprzedażą kursu "Gwarantowany WZROST Sprzedaży".

Tego dnia I TYLKO TEGO DNIA cena za udział w szkoleniu wyniesie 997 zł czyli MNIEJ, niż kosztuje sam kurs "Niewidzialne Techniki Sprzedaży", który będzie częścią tego szkolenia.

Ale już następnego dnia cena wzrośnie o 100 zł i będzie rosła o kolejne 100 zł każdego następnego dnia, aż dojdziemy do 1497 zł... na tej cenie zatrzymamy się na chwilę, ale na niej nie poprzestaniemy.

Uważnie więc czytaj każdy kolejny e-mail od nas, ponieważ zdradzimy w nich szczegóły tego fascynującego szkolenia.

Teraz czas na wykład. Zaczyna się on od rozmowy nt. właściciela e-sklepu sprzedającego elektronikę i jego problemów z cenami:



Poprzednie części wykładu:
  1. Najskuteczniejsze podejście do sprzedaży
  2. Jak zainteresować Klienta od pierwszych słów?
  3. Jak sprzedawać historyjkami i skutecznie argumentować?
  4. Potęga dyskwalifikacji i co robić z pytaniami o cenę
Komentarze mile widzialne Puszczenie oczka Przypominam, że odniosę się do nich wszystkich w osobnym video.
Komentarze (2) | Dodaj komentarz | Edytuj | Usuń | sobota, 14 listopad 09, 21:52

Login/E-Mail:
Hasło:

Zapomniałeś hasła?

Nazwa użytkownika:  
E-mail:  
Hasło:  
Imię:  
Nazwisko:
Komentarze 1
Ajax Indicator
Joanna Łukaszewicz-Bernady
Witam,
szczerze mówiąc jak sama gdzieś dzwonię i pytam o cenę, to chciałabym ją usłyszeć. I w tym sensie nie wiem, czy tak łatwo jest zmienić temat i nie odpowiedzieć na to pytanie jednocześnie nie wkurzając klienta omijaniem tematu. Chyba, że od razu się zakłada, że ten nasz klient (pożądany) by się nie wkurzył i odpowiadał na pytania.

Jak już wcześniej pisałam, z tych wszystkich części wykładu chyba najbardziej mnie poruszyło podejście do sprzedaży, szukanie tego, jaki problem klienta rozwiązujemy i robienie listy pytań, które miałyby rozwiać wątpliwości, zarówno dla nas jak i dla klienta, czy on tego problemu doświadcza.

Podsumowując resztę, to w dalszym ciągu jestem ciekawa, jak znaleźć lub swój USP. Niestety obawiam się, że nie ma na to prostego rozwiązania, bo w każdym przypadku przy tak dużej konkurenci w większości dziedzin trzeba mocno uruchomić kreatywność. Ale może jest jakiś dobry sposób.

Wydaje mi się też, że nie jest wcale tak łatwo mówić językiem klienta, poznać ten język. Niby to brzmi prosto - do prezesa mówimy tak, do szefa obsługi klienta inaczej. Ale przecież to są często różne światy i jest ich dużo więcej. Aby dobrze się w nich poruszać, trzeba jest dosyć dobrze znać, a to by oznaczało że mamy być naprawdę bardzo wszechstronnie nauczeni i rozeznani. Tak to przynajmniej brzmi, chyba że tych grup nie jest tak dużo i nie są takie trudne do ogarnięcia.

Mnie się też zawsze wydawało, że kluczowe jest dostosowanie języka oferty i całego opisu do tego, co faktycznie mamy do zaoferowania. Tak, aby ta oferta, komunikat najpełniej wyrażał to, czym jest produkt lub usługa, co daje. Wtedy nie ma ściemy, nie ma rozczarowań. Ale wówczas najpierw powstaje produkt, potem można określić, komu jest potrzebny, a następnie dopasowuje się do tego komunikat i dociera do tych osób. Nie wiem jak się ma to podejście do rozpoznawania języka, albo wyszukiwania problemów krytycznych procesach. Może zresztą jedno z drugim się nie wyklucza.

Uświadomiłam też sobie, że rzeczywiście jest w klientach (i po trosze w nas wszystkich) chęć utrzymania status quo, czyli jeśli dobrze zrozumiałam, tendencja do inercji. I póki nie pokaże się negatywnych konsekwencji jakiegoś stanu, póty potencjalny klient może nie odczuć potrzeby skorzystania z naszych usług. Podobnie jak człowiekowi trzeba pokazać jego nagrobek lub inaczej zetknąć ze śmiercią, aby uświadomił sobie, że jeśli nic nie zmieni, nie zacznie żyć pełniej i odważniej to nic ciekawego na tym nagrobku się nie znajdzie. Sorry za skojarzenie, ale może większość spraw sprowadza się do tego, czy chcemy rzeczywiście żyć lepiej, pełniej czy wolimy dociepać do śmierci. Albo czy chcemy wziąć odpowiedzialność za to, co się dzieje np. w firmie i ruszyć swoje cztery litery, czy poczekamy aż nam coś na głowę spadnie i zmusi do tego tak czy inaczej.
Cóż, nie pozostaje mi nic innego niż ruszyć cztery litery i iść spać, aby potem rano chciało mi się iść na basen.

Pozdrawiam,
Joanna


ww.livingdanceform.pl, www.lukaszewicz-bernady.com


Komentarze 1

Login/E-Mail:
Hasło:

Zapomniałeś hasła?

Nazwa użytkownika:  
E-mail:  
Hasło:  
Imię:  
Nazwisko:

Następne: Co najbardziej chcesz poprawić w Twojej sprzedaży?

Poprzedni: WYKŁAD: Potęga dyskwalifikacji i co robić z pytaniami o cenę