Dodaj nowy wpis | Dodaj blog do BlogFrog.pl 10przykazan.com
Odp.: Moda na self-learning.
Mirek Szmajda - SprzedawcaInternetowy.pl
wtorek, 12 maj 09, 00:39
(Komentowany post) W sumie to nie różni się od dotychczasowego pisania na stronach internetowych. Też ludzie od lat w ten sposób nawzajem sobie doradzają. Teraz po prostu zaczynamy korzystać z multimediów. Łatwość z jaką można teraz nakręcić film za pomocą telefonu komórkowego i bez żadnych problemów wstawić go do Internety sprawia, że zaczyna to być niemal tak łatwe niż pisanie.

Dla wielu ludzi to może być nawet prostsze niż stukanie po klawiaturze. Po prostu wyciągają komórkę, mówią co mają do powiedzenia i wysyłają na YouTube. Po co uczyć się pisać na klawiaturze?

Wiele rzeczy można lepiej przekazać na filmie niż je opisywać na stronie. Tak więc na pewno w najbliższych latach będzie tego coraz więcej. Jednak nie zawsze wszystko należy zaliczać do e-learningu. Bo czy udzielanie nawzajem porad na forum to jest e-learningu?

Ciekawa jest natomiast nazwa self-learning. W odniesieniu jednak to tego co powyżej napisałem, również zwykłe pisanie na forum, czy nawet odpowiadanie tutaj w komentarzach na blogu też należałoby często tak nazwać. A czy to nowe słowotwórstwo komuś jest potrzebne?
0%

Komentarze 1 (Dodaj)
Ajax Indicator
Mirek Szmajda - SprzedawcaInternetowy.pl
wtorek, 12 maj 09, 14:14
(Komentowany post) Akurat z jednym się nie zgadzam: "to przecież brzmi dumnie, kiedy używamy słów obcobrzmiących". Dlaczego dumnie? "Polacy nie gęsi swój język mają."

Właśnie dumnie jest wtedy, kiedy potrafimy stworzyć terminy zrozumiałe przez nas. Dla mnie jest to pójście na łatwiznę, takie wprost stosowanie terminów angielskich.

Zdaję sobie sprawę, że nie łatwo tworzyć od razu polskie odpowiedniki, szczególnie przy nowych terminach. Dlatego kiedy chcemy o czymś nowym powiedzieć, to niech już będzie termin w języku, w którym powstał. I wcale nie musi być to zawsze angielski.

Nie powinno być jednak założeniem, że zawsze mamy używać obcobrzmiące słowa. To byłoby strrrrraszne.

W pełni za to się zgadzam z nauczaniem przez doświadczenie. Chyba teraz dzięki internetowi i rozwojowi multimediów jeszcze bardziej może być popularna w Polsce. Bo wydaje mi się, ze na przykład w USA, to jest jest aż taka wielka nowość i istniało to też przed Internetem. U nas były wtedy inne czasy i wszystko musiało być zinstytucjalizowane.

Bardzo mi się podoba nazwa "nauczanie przez doświadczenie". Od razu wszystkim mówi na czym to polega. A takie t-learing, to nie wiadomo o co chodzi.

  1. Olśnienie 302 dni 2 godz.
  2. Olśnienie 302 dni 2 godz.
firma Ekademia.pl
Ekademia.pl napisał(a):
wtorek, 12 maj 09, 11:44
(Komentowany post) Panie Mirku: istotnie: tych słowotwórczych odmian "learningu" mamy już sporo. Choćby e-learning, t-learning, self-learning, itd. Ale to przecież brzmi dumnie, kiedy używamy słów obcobrzmiących, zamiast swojskiego "nauka", czyż nie?

Co do istoty nauczania poprzez doświadczenie - mnie najbardziej odpowiada właśnie ta forma nauczania. Zawsze to milej i prościej jest kogoś naśladować, niż męczyć się nie posiadając wzorca.

Pozdrawiam!

    Komentarze 1 (Dodaj)

      

    Komentowane kursy:


    Nie jesteś zalogowany(a) Zaloguj się | Utwórz konto