Master Copywriter

Artur Lewandowski
Artur Lewandowski
Subskrybuj
Twój E-mail:
Twoje Imię:

UWAGA! Strona www, która nauczy Cię, kiedy i jak wykorzystać EMOCJE w tekstach.

Artur Lewandowski
Witaj,

"Szkoda, że to nie ja napisałem te wszystkie niesamowite teksty!!!" -

gwarantuję, że w taki sposób pomyślisz sobie, kiedy pierwszy raz wejdziesz na stronę www prawdziwego pasjonata gór ( i samorodnego talentu copywriterskiego) Andrzeja Lejczaka

Ja po przeczytaniu jednego z tekstów tak bardzo poczułem magię gór, że postanowiłem wejść w tym roku na MONT BLANC.

Kiedy już obejrzysz nagranie prawdopodobnie i Ciebie Andrzej zarazi swoją górską pasją, ale to tylko dodatkowa korzyść.

Przede wszystkim dzisiaj Andrzej będzie Twoim nauczycielem, od którego nauczysz się, jak słowami zarazić własną pasją, wiarą w produkt tych, którzy czytają Twój tekst.

Baw się i Ucz się na genialnych rezultatach pracy innych.


Część 1



(aby powiększyć video kliknij przycisk przycisk_powiekszenia w prawym dolnym rogu)


Część 2



(aby powiększyć video kliknij przycisk przycisk_powiekszenia w prawym dolnym rogu)


Obejrzysz już teraz, ponieważ w nagraniu znajdziesz kolejne wciągające zadanie i super NAGRODĘ - plik mp3 z wypowiedzą Andrzeja, w której zdradza dwie techniki copywriterskie, które najbardziej pomogły mu napisać te wszystkie wspaniałe teksty.

Aby otrzymać to wartościowe nagranie:

Wejdź na stronę www.alpio.pl, zapisz się na jeden z kursów e-mail Andrzeja i zamieść w treści komentarza do tego posta analizę otrzymanych przynajmniej 2 maili do czwartku 19 marca 2009 do godziny 23.59

Precyzyjne instrukcje poznasz oglądając VIDEO.

Baw się i ucz się Uśmiech
Komentarze (13) | Dodaj komentarz | Edytuj | Usuń | niedziela, 15 marzec 09, 12:15

Login/E-Mail:
Hasło:

Zapomniałeś hasła?

Nazwa użytkownika:  
E-mail:  
Hasło:  
Imię:  
Nazwisko:
Komentarze 1 2
Ajax Indicator
Krzysztof Szura
Zapisałem się na kurs: Turystyka zimowa: jak bezpiecznie chodzić w góry zimą. Otrzymałem dotąd 2 maile. Pierwsze wrażenia? Trochę chaosu w opisie, denerwujące unikanie znaków interpunkcyjnych i kilka literówek. Sama treść zawiera raczej konkretne informacje, bez malowniczych opisów- dla mnie ok. Jednak cały czas się zastanawiałem do kogo kierowany jest ten kurs. Ja jako osoba, która nie była dotąd zimą w górach raczej nie zdecydowałbym się na taką wyprawę tylko po przeczytaniu tych maili. Na pewno skorzystałbym z doświadczonego przewodnika - warto taką możliwość podkreślać w kursie. Brakuje mi też obrazków na przykład przy umawianiu raków, rozumiem jednak, że to wynika z formy tekstowej kursu.
Łukasz Biazik
Witam serdecznie.

Pierwszy mail w kursie ” Jak ujarzmić narty w głębokim śniegu” trochę mnie rozczarował, spodziewałem się konkretów, a tu znowu malowniczy opis, praktycznie ten sam co na stronie. Właściwie to on powinien być na stronie ;] tym bardziej, że pod koniec jest informacja o raporcie do pobrania.

Kolejne maile, to właśnie to po co się zapisałem – konkrety. Dobrze wytłumaczone, ciekawie opisane. Pomimo tego, że jest w nich dużo praktycznych rad, to i tak cały czas Andrzej pięknie gra na emocjach. Informacje w ostatnich akapitach, przypominają o związanym z górami niebezpieczeństwie. Jednocześnie wszelkie wątpliwości zostają szybko rozwiane, bo zawsze możesz skorzystać z Jego doświadczenia.

W kursie „Turystyka zimowa: jak bezpiecznie chodzić w góry zimą” od początku dużo konkretów. Jednak brakuje mi tutaj tych informacji które były w ostatnich akapitach poprzedniego kursu. Tej sugestii o możliwości skorzystania z pomocy przewodnika z licencją.

Pozdrawiam
Bartek Bard
E-mail nr 1
Pierwsza połowa e-maila mnie zniechęciła: za dużo powtórzeń "puchu" w różnych kombinacjach (5 razy), "głębokiego śniegu" (9 razy) i "budzenia podziwu" (4 razy), co sprawia wrażenie, że autor nie ma pomysłu na treść i stąd w kółko pisze to samo i nawet tymi samymi słowami. Rzuca się w oczy, że celem tego tekstu nie jest przekazanie jakiejś treści merytorycznej, lecz jedynie wzbudzenie emocji.
Druga część podoba mi się znacznie lepiej: są konkrety, ważne informacje.
Brakuje też linka po zdaniu: "tu możesz pobrać darmowy raport "Gdzie jeździć na nartach poza trasami"". Być może w oryginale jest podlinkowane to zdanie, ale u mnie to jest niewidoczne, przydałby się ten link.
Jechanie na emocjach nie jest czymś złym. M.in. na tym polega skuteczność tekstu, ale jeśli tych emocji jest zbyt wiele, to robi się po prostu mdło.

E-mail nr 2
O wiele lepiej mi się go czytało niż pierwszy. Nie jest mdły. Nie jedzie na samych emocjach. Daje konkretne, praktyczne wskazówki. Widać, że autor zna się na rzeczy, że na własnej skórze doświadczył różnych niepowodzeń, ale w końcu nauczył się i teraz jest kompetentną osobą, aby dzielić się swoim doświadczeniem z innymi początkującymi w jeździe na nartach.

Pozdrawiam!
Krzysztof Mazepa
Opisy typu: "Czy widziałeś kiedyś, jeżdżąc na nartach, piękny ślad
zostawiony przez kogoś na odległym stoku pokrytym głębokim
białym puchem." bardzo działają na wyobraźnię. Mimowolnie zaczynamy sobie wyobrażać lub przypominać taki widok.

"A może słyszałeś jak inni narciarze głośno komentują widok jadących w
głębokim śniegu, nie kryjąc przy tym podziwu dla nich."
Stwierdzenie podkreśla, że umiejętność jazdy w głębokim śniegu wzbudza podziw wśród większości narciarzy jeżdżących na przygotowanych trasach.
W tym i u mnie Puszczenie oczka)

"Na początek dobra wiadomość: jazdy w świeżym, głębokim śniegu można się nauczyć. Trzeba tylko spróbować. (...) Pomogą Ci w tym
wskazówki zawarte w tym kursie. "
Bardzo optymistyczna wiadomość. Dowiaduję się, że ja też mogę się tego nauczyć.

"Pomyślisz pewnie: „jeszcze nikt nie nauczył się jeździć na nartach
studiując teorię” - i masz rację."
Autor sam podaje wątpliwości jakie mogą pojawić się u czytelnika i od razu zaczyna się z nimi rozprawiać.

"Nie jestem super teoretykiem skrętu ani mechaniki ruchu wbicia kijaUśmiech. Jestem praktykiem,"
Kolejna wątpliwość o kompetencje autora i od razu wyjaśnienie.

Dobrze, że znalazło się także ostrzeżenie o zagrożeniach związanych z jazdą poza trasami.

Z niecierpliwością czekam na lekcje.
Pozdrawiam
Małgorzata Trznadel
Witam serdecznie

Ogólne moje wrażenia sa bardzo pozytywne odnośnie dwóch przeczytanych emaili z kursu o jeździe w głębokim śniegu.

Pierwszy email jest cudnie wciągający, lecz jak dla mnie za mało w nim tego, po co się zapisałam. instrukcja miała być "niżej" a potem kończy się email i już.

Ja jeżdżę na nartach, więc wiem, co to "puch" i "głęboki" śnieg, lecz mimo to, wolałabym nie domyślać się , że chodzi po prostu o jazdę w innych warunkach niż wyjeżdżone trasy. No i też chciałabym na początku już, informację o tym, dlaczego są to trudniejsze warunki, bo może moje wiadomości laika są niepełne ?

W drugim emailu jest już dla mnie, tak jak trzeba, fajnie i nauczyłam się czegoś. A to już coś, biorąc pod uwagę, że siedzę przed komputerem a nie jestem w górach Uśmiech

pozdrawiam

Małgorzata

Elżbieta Kalinowska

Pierwszy mail o narciarastwie zawiera znany mi już, ze strony i omówienia tekst - nie czytam go, rozpoznaję po pierwszych słowach

"Czy widziałeś kiedyś, jeżdżąc na nartach, piękny ślad zostawiony przez kogoś na odległym stoku pokrytym głębokim białym puchem./.../"

i przelatuję wzrokiem do czegoś, co wyda mi się nowe, a przede wszystkim odpowie na pytanie jak można nauczuyć się jeździć w "głębokim puchu"  czytając maile Zastanowienie się

Nie dowiaduję się tego, choć pewną nadzieję wzbudza odwołanie się do tego, że już pewnie potrafię swobodnie jeździć po trasach - potrafię więc może się czegoś dowiem w następnych mailach.

Jednak jedyna naprawdę ciekawa informacja zawarta w tym mailu jest dla mnie niedostępna. Na koniec mam coś, co mnie naprawdę zaciekawia i pozostawia we frustracji jest to tekst:

Są jednak miejsca, gdzie jazda poza trasami jest mile
widziana!!! Chcesz wiedzieć gdzie to jest – (tu możesz
pobrać darmowy raport "Gdzie jeździć na nartach poza
trasami")

Mogę sobie go pobrać tylko gdzie? nie ma adresu strony, a mail jest tesktowy.

Pierwszy mail z kursu o turystyce zimowej w górach - zgodnie z zapowiedzią zawiera rady jak bezpiecznie chodzić zimą w górach, same praktyczne informacje bez dodatkowych obrazów czy powtarzania tekstu ze strony. MOżna powiedzieć "suche fakty"

Może by się przydało trochę emocji?

Pozdrawiam
Janusz Marek
Tak. Tego mi było trzeba.
Pierwszy mail i w samym początku "strzał": Andrzej traktuje mnie jak "swego" - Witaj w gronie narciarzy...
Poczułem się jak kolega - pasjonat. To przemawia, inspiruje, motywuje do przemyśleń i od razu rodzi się pytanie: Czy ja również potrafię tak zainspirować drugą osobę,klienta,odbiorcę.
Drugi mail powalił mnie na kolana. Spowodował, że niemal STAŁEM SIĘ NARCIARZEM !
Przypomniały mi się młodzieńcze lata, kiedy szusowałem po stokach gór Izerskich i Tatr Niskich.
Andrzej zabrał mnie w podróż wspomnień. Przemówił do mnie po ludzku. Zawładnął mną.
A ja, hmm - nadal zastanawiam się ile jeszcze przestrzeni kosmicznej minie zanim ja nauczę się przelewać moją pasję w tak porywające i przekonywujące teksty prezentacyjno-motywacyjne.
Mistrzostwo - gratuluję i do....zobaczenia gdzieś na stoku Uśmiech
Janusz
Mariusz Bugajski
Tekst miło się czyta i można sobie wyobrazić jak samemu na stoku zjeżdża się w dół doliny. Praktyczne rady plus plastyczny język gwarantują czytelność kursu. Chociaż z początku byłem sceptycznie nastawiony to po czterech zdaniach z zainteresowaniem przeczytałem pierwszą lekcję.
Mateusz Kowalski


Miło mi powitać Cię w gronie narciarzy, którzy czerpią z jazdy
prawdziwą przyjemność! - przyjemna nagroda za zapisanie się
- komplement budząc podziw oglądających Cię z daleka innych
narciarzy - odwołanie się do ludzkiej potrzeby - akceptacji
społecznej

Czy widziałeś kiedyś, jeżdżąc na nartach, piękny ślad
zostawiony przez kogoś na odległym stoku pokrytym głębokim
białym puchem. A może widziałeś w telewizji film z jadącymi
na nartach w świeżym puchu, którzy szusowali płynnie, lekko,
zostawiając za sobą równy warkocz śladów. A może słyszałeś
jak inni narciarze głośno komentują widok jadących w
głębokim śniegu, nie kryjąc przy tym podziwu dla nich.
- malowanie obrazu w głowie czytelnika

Na początek dobra wiadomość: jazdy w świeżym, głębokim
śniegu można się nauczyć. Trzeba tylko spróbować. - to mi się
nie podoba Puszczenie oczka spróbowałem i nie wyszło Uśmiech

Nie jestem super teoretykiem skrętu ani mechaniki ruchu
wbicia kijaUśmiech. Jestem praktykiem, w głębokim śniegu
przejeżdżam każdego roku więcej kilometrów niż na udeptanych
trasach, zawodowo prowadzę swoich klientow na skitury i
zjeżdżam z nimi poza trasami, w żlebach, pomiędzy drzewami i
poprzez lodowce. - budowanie zaufanie, że on się zna na tym,
co robi, a nie tylko poznał to z książki


W drugim i trzecim mailu przede wszystkim widać pasję tego człowieka. To co robi i jak jest do tego przywiązany widać w całym mailu. Podane są konkretne wskazówki i rady, jak coś zrobić.
Jacek Pyrzyński
Przyznam szczerze, że mail, który dostałem przyciąga uwagę czytelnika pasją, oraz emocjami jakie są w nim wywoływane przez autora. Autor ukazuje w tych wypowiedziach swoje absolutne zafascynowanie przygodą, poniekąd doświadczenie oraz przedstawia swoją ofertę wyprawy w góry.

Nie będę przytaczał fragmentów osób poprzedzających moje wypowiedzi, gdyż w ten sposób nie wniósłbym niczego nowego do dyskusji, zaś mam pewną uwagę.

Niekiedy podczas czytania jego emaila brakowało mi konkretów, czyli tego na co Artur tak często zwraca uwagę. Czasem owych konkretów było nawet zbyt wiele albo były one bardziej przerażające niż zachęcające do podjęcia "próby", tj. przekonania się że i Ty możesz podjąć się wspinaczki górskiej.

Komentarze 1 2

Login/E-Mail:
Hasło:

Zapomniałeś hasła?

Nazwa użytkownika:  
E-mail:  
Hasło:  
Imię:  
Nazwisko:

Następne: Godzinna analiza video bardzo skutecznej oferty

Poprzedni: Byłem trochę przerażony, kiedy zobaczyłem, że większość osób popełniła taki podstawowy błąd.