Witam

Podczas ostatniego spotkania 3 edycji Internetowego Milionera w Gdańsku dyskutowaliśmy z Piotrem na temat poruszony w tym wątku.
Jako, że jestem współwłaścicielem serwisu prawnego poprosiłem fachowca od tej tematyki Jakuba Bonowicza aby ustosunkował się do zagadnienia. Poniżej zamieszczam jego komentarz.

Mirek Kielar
www.ePorady24.pl
www.DobryeBook.pl


Komentarz prawny odnośnie rozpowszechniania cudzej wiedzy

Witam wszystkich. Nazywam się Jakub Bonowicz, jestem prawnikiem – aplikantem radcowskim i doktorantem na Uniwersytecie Łódzkim. Od jakiegoś czasu zajmuję się prawem własności intelektualnej, w tym prawem autorskim.

Przede wszystkim wyrazy uznania dla Piotrka Majewskiego, bo nie będąc prawnikiem, bardzo dobrze wyczuł różnicę pomiędzy opracowaniem i inspiracją, przedstawiając wymowne przykłady. Niemniej chciałbym dodać kilka słów od siebie. Od razu zaznaczam, że to co tutaj piszę, to jedynie „zarys wstępu do podstaw” tego niezmiernie skomplikowanego zagadnienia. Jeśli kogoś zainteresuje temat, odsyłam do moich artykułów poświęconych tej problematyce:

http://www.eporady24.pl/rozwazania_o_cytowaniu_utworow_literackich,artykuly,4,57,643.html

(i tu jeszcze będzie jeden link do artykułu dotyczącego utworów inspirowanych – jak już go napiszę).

Tam też znajdziecie niezbędną literaturę i orzecznictwo sądowe – zarówno polskie jak i zagraniczne.

Sprawa nie jest jednak taka prosta. Otóż jest kilka form korzystania z cudzej wiedzy:

1) cytat – przytoczenie urywka innego utworu lub drobnego utworu w zakresie uzasadnionym wyjaśnianie, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości (art. 29 prawa autorskiego);

2) opracowanie (utwór zależny) – polega na tym, iż z cudzego utworu bierzemy właśnie to, co w nim twórcze i oryginalne, i jedynie zmieniamy pewne jego elementy, ale bardziej od strony formalnej (np. tłumaczenie, napisanie czegoś przystępnym językiem, streszczenie). Przy czym zaznaczyć należy, iż dzieło zależne samo w sobie może być utworem i podlegać ochronie prawno-autorskiej;

3) utwór inspirowany. W sposób dość trafny definiował to art. 3 § 4 poprzednio obowiązującej ustawy o prawie autorskim – był to utwór, który ma cechy samodzielnej twórczości, chociaż podnietę (pobudkę) do niego dał cudzy utwór;

4) pomiędzy grupą utworów inspirowanych a opracowań istnieją jeszcze tzw. utwory z zapożyczeniami. Są to takie dzieła, w których występuje pewien fragment cudzego utworu, a przytoczenie tego fragmentu przekracza ramy dopuszczalnego cytowania. Sąd Najwyższy uznał np. w orzeczeniu z 29.12.1971 r. (OSN 1972, Nr 7-8, poz. 133), iż przedruk tabel z cudzej pracy to coś więcej niż cytat, chociaż nie jest to jeszcze opracowanie ani tym bardziej inspiracja. Takie wykorzystanie traktuje się jako rozpowszechnianie części cudzego utworu (np. owych tabel) i na takie zapożyczenie musimy mieć zgodę uprawnionego.

Granice pomiędzy inspiracją a opracowaniem są czasami bardzo trudne do uchwycenia i zawsze należy badać konkretny przypadek (stąd zbędne byłoby zamieszczenie większej liczby przepisów). Co do zasady przy utworze inspirowanym autor tworzy swoje dzieło zupełnie samodzielnie, wedle własnego pomysłu i koncepcji, a jedynie pewien impuls (pobudkę, podnietę) do stworzenia takiego dzieła (czy zamieszczenia w nim takiej treści) czerpie z cudzego utworu.

Można tu np. przytoczyć przykład, kiedy prowadzący szkolenie porusza temat, iż dana metoda biznesowa jest skuteczna tylko w Europie, a nie jest w krajach Trzeciego Świata, gdyż sprawdza się ona w stosunku do wykształconych obywateli. Jeśli przytoczymy treść jego wypowiedzi, przepiszemy argumenty, nawet formułując je nieco inaczej czy dając inne przykłady, to będzie to opracowanie. Ale jeżeli postawimy jedynie tezę taką samą jaką wyraził prowadzący szkolenie, a na jej poparcie – lub zanegowanie, zbudujemy własną argumentację, samodzielnie ją uzasadnimy, to jest to utwór inspirowany. Jak więc widać, można ową inspirację czerpać tylko z jednego źródła (w tym wypadku z wypowiedzi prowadzącego szkolenie), niekoniecznie z kilku.

Nie chciałbym powtarzać tego co jest w orzecznictwie, natomiast zwróciłbym uwagę na to, czego wyraźnie dotychczas nie powiedziano. Otóż należy zawsze brać pod uwagę, z jakiego źródła pochodzi chroniony utwór. Otóż treść odpłatnego szkolenia, o charakterze zamkniętym, będzie podlegała silnej ochronie; wszak prowadzący je chce na nim zarobić i celem jest to, aby wiedzę uzyskali tylko Ci, którzy za to szkolenie zapłacą. Ale zupełnie inna sytuacja będzie, kiedy np. ktoś „zasłyszy” jakiś temat na krótkim wykładzie wygłoszonym przez profesora np. na seminarium magisterskim czy otwartej konferencji naukowej. Przecież celem takich spotkań jest właśnie zapewnienie swobodnego przepływu wiedzy, wzajemne inspirowanie się różnymi pomysłami na ciekawe artykuły czy materiały.

Wreszcie, uwzględniać należy specyfikę wiedzy, którą przekazujemy. Załóżmy, iż ktoś ma np. stronę, na której prowadzi polemikę z innymi autorami. Wiadomo, iż coś takiego wymaga przytoczenia fragmentów ich dzieł. O ile jednak zachowane są reguły dotyczące cytatu, to taka osoba nie narusza praw autorskich, gdyż istotą krytyki naukowej czy artystycznej jest przytaczanie cudzego utworu i następnie wypowiedzenie własnego nań zdania.

Jednakże trzeba wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy, którą zupełnie tu pominięto. Otóż nawet jeśli ktoś nie narusza praw autorskich np. firmy prowadzącej szkolenie, zamieszczając np. mocno zmodyfikowane treści kursów, to nie znaczy to, że ma on „czyste ręce”. Zachowanie polegające na czerpaniu korzyści z cudzej wiedzy przez jej rozpowszechnianie, może być zakwalifikowane – niezależnie od faktu naruszenia praw autorskich - jako czyn nieuczciwej konkurencji (ustawa z 16.04.1993 r., Dziennik Ustaw z 2003 r., Nr 153, poz. 1503).

Ponadto w pewnych wypadkach opublikowanie cudzego utworu choć nie narusza autorskich praw majątkowych, to może naruszać jego autorskie prawa osobiste (pewną więź z utworem – jeśli np. zupełnie „wywrócimy” myśl autora, która nas zainspirowała).

Przy okazji – jedną z najbardziej znanych spraw odnośnie rozróżnienia między utworem inspirowanym a utworem naruszającym cudze prawo autorskie była sprawa dotycząca powieści Dana Browna: Kod Leonarda da Vinci i jego inspiracji (czy jak twierdzili powodowie: skopiowania) motywów z powieści: The Holy Blood and the Holy Grail.

Jakub Bonowicz



Komentarze (1)
Powered by
powered by IMPLE