E-mail nr 1
Pierwsza połowa e-maila mnie zniechęciła: za dużo powtórzeń "puchu" w różnych kombinacjach (5 razy), "głębokiego śniegu" (9 razy) i "budzenia podziwu" (4 razy), co sprawia wrażenie, że autor nie ma pomysłu na treść i stąd w kółko pisze to samo i nawet tymi samymi słowami. Rzuca się w oczy, że celem tego tekstu nie jest przekazanie jakiejś treści merytorycznej, lecz jedynie wzbudzenie emocji.
Druga część podoba mi się znacznie lepiej: są konkrety, ważne informacje.
Brakuje też linka po zdaniu: "tu możesz pobrać darmowy raport "Gdzie jeździć na nartach poza trasami"". Być może w oryginale jest podlinkowane to zdanie, ale u mnie to jest niewidoczne, przydałby się ten link.
Jechanie na emocjach nie jest czymś złym. M.in. na tym polega skuteczność tekstu, ale jeśli tych emocji jest zbyt wiele, to robi się po prostu mdło.
E-mail nr 2
O wiele lepiej mi się go czytało niż pierwszy. Nie jest mdły. Nie jedzie na samych emocjach. Daje konkretne, praktyczne wskazówki. Widać, że autor zna się na rzeczy, że na własnej skórze doświadczył różnych niepowodzeń, ale w końcu nauczył się i teraz jest kompetentną osobą, aby dzielić się swoim doświadczeniem z innymi początkującymi w jeździe na nartach.
Pozdrawiam!