Generalnie zgadzam się z tezami końcowymi zawartymi w liście, moża poza datowaniem krachu na 2010. Trudno jest mi się jednak zgodzić z logiką wywodu. Problem w tym, że jest on dość ogólnikowy. Dlaczego porównywać serwisy społecznościowe do barów, a nie do kasyn albo domów publicznych? Tu też mamy rozrywkę i możliwość spotykania nowych ludzi, a tzw. Chwilowy Stan Emocjonalny jest inny.
Nawet gdyby pozostać przy barach, nie widzę powodów dlaczego te serwisy nie mogłyby zarabiać na odpowiedniej reklamie skierowanej do takiego właśnie odbiorcy, np. jedzenie i picie to nie jedyne produkty oferowane w barach. Co ze stołami do bilarda, grami video, miejscami dla VIPów, sprzedażą płyt z logiem klubu (Ministry of Sound), pobieraniem opłat za wstęp, etc.
Innymi słowy, nie każda reklama w portalu społecznościowym jest skazana na porażkę. Sprowadzanie hipotetycznego asortymentu do sprzętu RTV oraz usług finansowych jest głupie. Reklama może podążać za Chwilowym Stanem Emocjonalnym i pokazywać np.: realne bary, napoje, wydarzenia czy wycieczki randkowe, muzykę, koncerty, produkty przydatne przy nawiązywaniu kontaktów, jak telefonów komórkowych (iPhone), etc. Oczywiście nie wszystkie portale to rozumieją, niemniej jednak chodzi o logikę wywodu, a nie stan faktyczny.
Poza tym porównanie jest trochę nie na miejscu, bo do pubu, dyskoteki, czy restauracji idziemy przede wszystkim wydać pieniądze na pewne podstawowe potrzeby i przy okazji dobrze się bawić. Nie idziemy tam po prostu spotkać ludzi czy porozmawiać (co często może nawet być trudne ze względu na hałas). Zaspokajanie podstawowych potrzeb trudno odnieść do virtualnego portalu, który raczej zaspokaja potrzeby społeczne, nie fizyczne. Nie jest wcale powiedziane, że model płacenia za dostęp do niektórych usług portali społecznościowych jest skazany na porażkę (np. match.com, ancestry.com, linkedin.com, cognolink.com)
Poza tym wrzucanie wszystkich portali społecznościowych do jednego worka i przyrównywanie ich do raptem trzech typów lokali gastronomicznych jest zwykłą ignorancją. Mamy serwisy społecznościowe niemal na każdy możliwy temat. Serwisy biznesowe, typowo spełecznościowe, pewnych mniejszości, zorganizowane według konkretnych produktów, czy służące pewnemu konkretnemu celowi.
Trudno określić, gdzie temin 'serwis społecznościowy' się kończy a gdzie zaczyna. W pewnym sensie Pana platforma też jest swego rodzaju serwisem społecznościowym. Czyżby wieszczył Pan sam sobie rychły krach? Nie sądzę.
Podobnie jeśli chodzi o porównywanie serwisów między sobą, np. Naszej Klasy z Facebookiem. Facebook to kompletna platforma programistyczna z ponad 200 mln użytkowników. API Facebooka umożliwia każdemu stworzenie tzw. aplikacji, która może korzystać i wchodzić w interakcje ze wszystkimi profilami Facebooka. Od chwili powstania tej platformy powstało już ok. 12tys takich aplikacji. Jako przykład mogę podać, że Friends For Sale (druga najpopularniejsza) w ciągu 4 miesięcy weszła na poziom 10mln odsłon na miesiąc. Samo CPM od tych odsłon pozwala na egzystencję i rozwój niewielkiej firmy. Jedna firma nie czyni Facebooka wartego 5mld dolarów, ale kilka tysięcy takich firm? Nasza Klasa przy tej skali to popierdółka.
Proszę zauważyć, że krach dotcomów nie dotyczył pewnego rodzaju dotcomów, ale pewnego modelu biznesowego. Wszystkie dotcomy ucierpiały, obojętnie czy były to serwisy społecznościowe czy sklepy internetowe. Niektóre przetrwały i obecnie bardzo dobrze prosperują. Podobnie będzie z serwisami społecznościowymi. Nie widzę powodu, żeby serwisy społecznościowe nagle z jakiegoś powodu czekał krach. To jest pojedynek na modele biznesowe. Większość chce zarabiać na reklamach, bo tak jest najprościej, i ten model doczeka największy przesiew. Duża część portali upadnie, ale na pewno nie wszystkie. Natomiast co do innych modeli to tu panuje duża niewiadoma, bo tak naprawdę ten biznes dopiero powstaje. Każdy nowy model biznesowy zarabiania na portalach społecznościowych w inny sposób niż poprzez reklamę jest eskperymentem. Nikt w tej kwestii nie jest wyrocznią, nawet Pan.