Nie sądzę, by Piotr powielał p. Wandę Loskot i usuwał posty, które nie zawierają wulgaryzmów czy innych treści tego typu. To tylko moje zdanie .O mnie można napisać, że mi się w głowie przewraca i się nie obrażę bo daję innym ludziom prawo do własnego zdania i do jego wyrażania. Co najwyżej przeanalizuję co się ludziom może nie podobać w moim zachowaniu. I jeśli uznam to zachowanie za rzeczywiście naganne to się poprawię. I nigdy nie myślę o tym "na gorąco"-zostawiam sobie kilka dni.
Cenię p.Wandę za wiedzę, szybkość myślenia i kilka innych rzeczy, nie znoszę natomiast jej stylu mówienia i kilku innych przywar. Każdy z nas ma w sobie coś czego inni nie cierpią.
Piotrze, nie pisałem o streszczeniu, może zabrakło mi akurat właściwego słowa, które poddałeś- inspiracja !
Byłem na Twoim szkoleniu IM w Gdańsku, może mnie jeszcze pamiętasz. Twoje szkolenie wiele mi dało i cenię Cię za wiedzę i sposób jej przekazywania. Ale... Ty właśnie często miewasz tzw. "zboczenie zawodowe" i uczysz jak i jakimi narzędziami przekazywać właśnie "WIEDZĘ".
Natomiast ja musiałem to na bieżąco analizować i robić "transkrypt" na moje potrzeby. Moje zapiski z Twojego szkolenia to w żadnym wypadku nie streszczenia i wizja mojego biznesu inspirowana Twoim szkoleniem.
I gdybyś przeczytał mój zapis tego co wykładałeś to byś zapytał..."u kogo on był na szkoleniu?"
Jeśli umieszczenie gdziekolwiek, pokazywanie komukolwiek czy w ostateczności sprzedaż tak przetworzonej wiedzy uważasz za plagiat i kradzież własności intelektualnej to nie będę więcej dyskutował na ten temat.
A sprawę znam troszkę, bo byłem kiedyś oskarżany przed sądem przez koncern Adiego Dasslera ( właściciel marki ADIDAS jakby ktoś nie wiedział ) oraz drugi wielki koncern , właściciela marki ROLEX. No i mam jeszcze w aktach pismo od "Wardyńscy i spółka-kancelaria prawna" pełnomocnik BMW

z podobnym pismem. Tej chyba jednej z najdroższych kancelarii posłałem takie pismo, że juz się więcej nie odezwali. Chyba dla przekory jeżdżę ich marką

Suma summarum ich prawnicy żądali ode mnie równowartość nowego Mercedesa SLK 350

.
Co dostali? Nic.
Dosłownie nic. Moje straty sięgły kilku tysięcy złotych, a wybronił mnie zwykły rzecznik patentowy, mój kolega zresztą i podrzędny adwokat.
Straty wyrównali koledzy po fachu.
I co innego jest prawo pisane, a co innego jak sobie je interpretujemy. Obowiązująca jest wykładnia sądowa. Mogę balansować na granicy prawa, ale go nie przekraczać. Jakoś niestraszno mi się bić z wielkimi koncernami i mówić to co myślę.
Reasumując :
-streszczenie czyichś myśli i umieszczanie go w sieci, a już zwłaszcza sprzedaż jest plagiatem i naruszeniem praw os. trzecich
- wolna interpretacja, transkrypcja na własny model, inspiracja i jej późniejsze opublikowanie takim wykroczeniem nie jest.
W innym przypadku należało by unieważnić 99 % prac magisterskich i doktorskich.
Pozdrawiam wszystkich, Znanego mi osoboście Piotra w szczególności.